środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 1

*oczami Sary*
*rankiem*

Obudziłam się o 7 rano i szybko poszłam się ubierać do pracy.
Pracuję w jednym z większych hoteli w Berlinie jako kelnerka. Lubię tą prace, dobrze płacą, ludzie są mili i nie jest tak ciężko. Najgorsze jest to, że dzień w dzień muszę nosić tę samą spódnicę i szpilki.
Ubrałam się, zjadłam jogurt z musli i płatkami owsianymi na śniadanie i wyszłam, żeby się nie spóźnić do pracy. Po 15 minutach dotarłam na miejsce. Nie mogłam wysiedzieć w restauracji bo po pracy miał mnie odebrać Ben i mieliśmy iść razem do parku. Na szczęście czas minął szybko. Po pracy jak to zwykle przebrałam się w moje "normalne" ubrania i wyszłam przed hotel żeby poczekać na Bena.
- Cześć kochanie!- przywitał się mój ukochany.
- Hej, to idziemy?
- Jasne, chodź pokarze Ci fajne miejsce - wziął mnie za rękę i poszliśmy.
Kocham Bena nad życie, a przynajmniej tak myślę. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Naszą wspólną pasją jest moda i fotografia. Można powiedzieć, że jest moim "prywatnym modelem", razem dobieramy mu super ciuchy z rzeczy które najczęściej kupuję ja, no ale cóż... czego się nie robi dla osoby którą się kocha?
W parku było naprawdę przyjemnie. Niestety Ben musiał już się zbierać. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio czuję się trochę zaniedbywana przez niego. Mam nadzieję,  że to się szybko zmieni i znowu będzie tak jak parę tygodni temu, w końcu teraz oboje mamy urwanie głowy.
- Kochanie ja muszę już się zbierać, co ty na jakieś zakupy jutro?
- Jutro jest ostatni mecz sezonu, finał pucharu, a gra Borussia więc idę na mecz. Może pojutrze? Mam wtedy dzień wolny.
- Okej, weź kasę mała. Do zobaczenia, spotykamy się tam gdzie zwykle. - Pocałował mnie w czoło i odszedł.
Nie mogłam się doczekać meczu. Niestety jeszcze jutro musiałam iść do pracy, a dopiero potem na mecz. Postanowiłam, że dziś pójdę wcześniej spać, żeby mieć siłę na kibicowanie mojemu ulubionemu klubowi.
Jak wróciłam do domu z parku, było około 18:00. Szybko się przebrałam w ''domowe ciuchy", ogarnęłam w mieszkaniu, zrobiłam kolację i siadłam przed TV. Znalazłam jakiś ciekawy serial więc poszłam się szykować do snu ok 23:00, a na 24:00 byłam gotowa to przyjęcia nowego dnia... śpiąc.
Obudziłam się tak jak zwykle i pomyślałam sobie: "ten dzień zapowiada się naprawdę cudownie!"



                                 ________________________________________________

Dzisiaj rozdział trochę taki o niczym, ale muszę trochę zapoznać wszystkich z sytuacją żeby potem było ciekawiej :) mam nadzieję, że będziecie czytać kolejne rozdziały ;D
Serdecznie zapraszam do komentowania i pisania swoich uwag co do mojego bloga bo to mi się bardzo przyda ;*

1 komentarz: