środa, 24 września 2014

Rozdział 13

"Life is beautiful!
Sometimes -,- "


*Sara*
To był ostatni dzień na Minorce. Przez wczorajsze wydarzenia nie mogłam spać i już na dobre przebudziłam się około 6:00. "No fajnie, że poszłam spać po północy i wstaje o 6" - pomyślałam załamana, ale wtedy wpadłam na świetny pomysł żeby odegrać się na Marco za wczoraj. Jego wczorajszy żarcik miał być fajny, ale chyba mi i Erik'owi niezbyt się to podobało. Nie budząc Emily ubrałam się, nalałam do kubka zimnej wody i po cichu wyszłam z pokoju. Otworzyłam drzwi od pokoju chłopaków i nie mogąc wytrzymać bez uśmiechania się podeszłam pod łóżko Marco i oblałam go tą wodą. Nieźle się wystraszył i prawie spadł z łóżka, a ja jakby nigdy nic zaczęłam:
- Chodź biegać misiu, nie mogłam cię dobudzić - wyszczerzyłam się.
- Kurna Sara jestem cały mokry przez ciebie - wpienił się.
- Zdejmij tą mokrą bluzkę to będziesz suchszy hahahah - siadłam przy nim na łóżku i zaczęłam zdejmować mu bluzkę.
- Weź mnie nie rozbieraj! Prywatności! hahahaah - sam ją zdjął i rzucił nią we mnie.
- Fuuu czym ty to wypsikałeś? Jak ty w tym śpisz?
- Normalnie misiu - wyszczerzył się i zaczął mnie łaskotać.
- Aaa! Weź się ogarnij! - próbowałam złapać jego ręce i je przytrzymać żeby przestał, ale to było na nic.
- Uspokójcie się - błagał Mario który chciał spać.
- To idziemy biegać? - zapytał już spokojny Marco.
- Oczywiście! że nie.
- To po co mnie budziłaś?- zdziwił się.
- A o tak o.
- Ooo wkurzyłaś mnie misiu. Wiesz, że dziś wieczorem wyjeżdżamy?
- Wiem - zaśmiałam się.
- Idziemy na dwór? - zaproponował.
- No chodź, tylko się ubierz hahahha - rzuciłam w niego tą koszulką.
- Dobra, dobra - poszedł łazienki.
Poszliśmy razem na plaże. Powietrze było bardzo rześkie. W końcu była siódma rano! Miasto jakby spało, plaże były puste.. jeden z najlepszych widoków jakie zapamiętam z Minorki. Nagle zobaczyłam że Marco robi mi zdjęcia swoim telefonem.
- Czemu robisz mi foty? - zapytałam niezbyt zadowolona.
- No popatrz jak ci ładnie z takim widoczkiem - zaczął mi słodzić i pokazywać foty które zrobił.
- Jak będziemy w Dortmundzie masz mi je wysłać, oki?
- Jasne - odpowiedział i zrobiliśmy sobie parę selfie z widokiem na morze i skały, a potem jedno z nich powędrowało na fb Marco. Po spacerze wróciliśmy do hotelu na śniadanie. Weszłam do mojego pokoju, a tam siedzieli Emily, Marcel i Erik.
- Ooo Sara gdzieś się podziewała? - zapytała przyjaciółka. Przywitałam się ze wszystkimi uściskiem i usiadłam Erik'owi na kolanach.
- Byłam na plaży z Marco, robiliśmy foty.
- Spoko, patrz co oglądamy. - pokazała mi coś na kompie. Kiedy przeczytałam tytuł byłam wściekła.
- Kto to napisał!? - chciałam rzucić się na laptopa, ale Erik mnie przytrzymał.
-Spokojnie, spokojnie. - mówił.
- Jak mam być spokojna jak czytam "Blond lizuska dołączyła do piłkarzy z BVB. Ostatnio na plaży całowała się z Erikiem Durm'em, a teraz przylizuje się do Marco Reus'a. Czy spodoba się to dziewczynom piłkarzy?..." Jak? Jeszcze te foty! Marco to wstawił i po dwóch minutach takie coś na necie?!
- Sara tak to bywa jak się jest w naszym towarzystwie, naprawdę nie masz się co przejmować..- tłumaczył Marcel.
- Tak, ale teraz dla wszystkich jestem jakąś lizuską! Erik chodź na chwilę. - pociągnęłam go za rękę i wyszliśmy z pokoju.
-Coś się stało? - zapytał.
- Gniewasz się, że poszłam rano z Marco na plaże, a nie z tobą? W końcu jestem z tobą, ale ja poszłam tylko o tej 6:00 rano oblać go wodą, a potem jakoś tak wyszło, że poszliśmy na dwór. Wiesz my robiliśmy sobie tylko zdjęcia.,. - tłumaczyłam się. ale Erik tylko się uśmiechnął i przytulił się do mnie.
- Sara nie przejmuj się - zaśmiał się - wolę żebyś oblewała wodą Marco niż mnie hahaha.
- Cieszę się, szkoda, że już wracamy. - weszliśmy do pokoju.

***

- Achhh! Jak miło być znowu w domu! - wykrzyknęła następnego dnia rana szczęśliwa Emily. - Podobało ci się tam? Mi bardzo.
- Tak, fajnie było - zaśmiałam się. - Od kiedy wracasz do pracy? 
- Od jutra już urlopu nie mam, ale nie wiem czy nie zrezygnuje.. zobaczy się. Chłopaki za kilka dni jadą na obóz treningowy już, wiesz? - zapytała zmartwiona.
- Nie, nie wiedziałam, Erik mi nic nie mówił, a ty wiesz że nie długo lecę do Berlina? 
- Jak to? Wracasz? A Erik? Ja? Chłopaki? - myślałam, że Lili zaraz się popłacze.
- Spokojnie, spokojnie, lecę żeby sprzedać tamto mieszkanie i samochód po co mam za nie płacić?
- Jeju nie strasz tak, myślałam, że znowu cię stracę. - uściskała mnie.
Obie zajęłyśmy się swoimi sprawami, Nawet nie wiem jak szybko zastał nas wieczór. Ja uporządkowywałam zdjęcia z Minorki, a potem szukałam biletów do Berlina, a Emily gadała z kimś przez Skype, chyba z Marcelem.
- Okej, to do zobaczenia - usłyszałam, a Lili zamknęła komputer.
- Sara szykuj się! Idziemy na imprezę do Mats'a! - wydarła się ze swojego pokoju.
- Oooo u Hummels'ika? Jak miło hehehe. A kiedy?
- Za chwilę! Mamy się przyszykować i przyjść!
- Nie musisz się drzeć! hahahah Słyszę!
- Na pewno?! Czy może powtórzyć?!
- Na pewno! - obie darłyśmy się do siebie mimo, że oddzielała nas tylko ściana ponieważ pokoje były koło siebie. Jej jak ja uwielbiam za to Emily. Z nią to zawsze jest śmiesznie! Achh te nasze odpały jeszcze ze szkoły^^ nigdy tego nie zapomnę.
Szybko nałożyłam na siebie to:
i ustylizowałam włosy. Ostatnio moja słabość do bordowych rzeczy wzrosła więc nie mogłam oprzeć się tej sukience. Zeszłam na dół, a tam czekała już gotowa Emily.
- Jeeej jak cudne wyglądasz! Aaaa *.* Lece na ciebie kotku wiesz?
- Nie wiedziałam piesku - uśmiechnęła się "pedofilsko" a ja myślałam, że się popłaczę, ale na szczęście szybko przypomniałam sobie o świeżo nałożonym tuszu do rzęs.  Emily miała no sobie niby zwykłą, a jednak bardzo dodającą jej uroku sukienkę. ( ------------^)

Dzięki aucie Lili byłyśmy u Hummels'a po 10 minutach.
- Oooo przyszły dziewczyny. - usłyszałam głos Marco kiedy weszłyśmy do domu.
- Ślicznie wyglądasz - zaszedł mnie Erik od tyłu, a ja prawie podskoczyłam.
- Jeju nie strasz mnie tak.
- Nie jejuj Saruś bo..! - zaczął drzeć się Marco, ale szybko mu przerwałam.
- Sam nie jejuj "Rojsiku"!
- Wybacz - dał mi buziaka i złapał mnie za rękę obrońca BVB.
- No oczywiście, że wybaczam, a co sobie myślałeś Ericzku? - zaczęłam się zgrywać i śmiać kiedy usłyszałam jakiś donośny nie znany mi dotąd głos.
- Kto się tak drze? Marco to tobie kazała coś tam zrobić idź ją ucisz, to była twoja gosposia Mats? - udawałam, że tego nie słyszę ponieważ jeszcze byłam w przedpokoju i nie widziałam za wielu gości, a do Marco tylko się darłam, sam nie wyszedł mnie powitać. Nigdy nikomu z naszego towarzystwa nie przeszkadzały moje krzyki i żarty z Hummels'em czy Reus'em. Zastanawiałam się kto to jest jeszcze witając się z Erikiem w przedpokoju kiedy przyleciał do nas Marco.
- Ej! Ann jest na imprezie musimy być ostrożni. - powiedział to szeptem i znowu wbiegł do salonu.
- Jaka Ann? - spytałam się blondyna który ciągle mi towarzyszył.
- Ehhh dziewczyna Mario. Podobno wczoraj w nocy jak wróciliśmy ona czekała pod jego domem i go przepraszała. A zakochany w niej Mario znowu do niej wrócił. - "Aaa czyli ta Ann o której tyle wiedziałam z "internetów" nigdy nie rozumiałam tych plot, że Marco jej tak nie lubi. Chętnie ją poznam" - myślałam zadowolona. Weszliśmy do miejsca gdzie toczyła się zabawa.
- Oooo Sara - podbiegł do mnie Mario - To jest moja dziewczyna Ann.
- O bardzo mi miło poznać, Sara jestem. - uśmiechnęłam się i podałam rękę dziewczynie która stała przy pomocniku BVB. Niepewnie podała mi swoją rękę, a właściwie opuszki palców.
- No to fajnie, że się znacie, na Sarze zawsze możesz polegać. - przerwał milczenie Mario i rozeszliśmy się. Potem już nie wiele zapamiętałam z tej imprezy. Coś mi świta... Emily całująca się z Marcelem, Mats na stole, ja z nim, zaraz zaraz co? ja z nim? Zaczęłam się wiercić próbując przypomnieć sobie resztę faktów. Otworzyłam oczy. Byłam w zupełnie obcym mi pokoju. Leżałam na czymś twardym. Próbowałam wstać kiedy ktoś "z pod spodu" mnie przestraszył.
- Leżysz na mnie lepiej niż moje ulubione spodnie. - zobaczyłam Erika. Aha czyli on był tym "czymś twardym"
- Długo myślałeś nad tym tekstem?
- Tylko odkąd się obudziłem - zaśmiał się.
- Czyli?
- Ze dwie godziny temu.
-Jeju, a gdzie my w ogóle jesteśmy? Głowa mnie strasznie boli.
- U Mats'a hyhyhy, wiesz jak się upiłaś?
- Nie wiesz nie wiem - odparłam sarkastycznie. - Ale co mi odbiło? Przecież ja prawie w ogóle nie pije.
- Nie wiem, ale nawet teraz na kacu wyglądasz ślicznie. - pokazał swoje zęby i nagle nie wiem co mi odwaliło, to chyba przez tą głowę.
- Kochasz mnie?
- Tak - nadal się uśmiechał.
- Nawet taką naćpaną?
- Nawet taką naćpaną - przytakną i znowu się śmiał.
- Co cię tak śmieszy no? - oburzyłam się.
- Właściwie to nie wiem.
- To się dowiedz! - przyciągnęłam jego głowę do mojej za ucho.
- Ja ciebie też, ale masz się nie śmiać no! - szepnęłam mu do ucha, ale właściwie to tylko pierwszą część tego zdania.
- Dobra wstawaj i jedziemy do mnie! - zarządził i wstał z łóżka.
- Ale ja nie wstanę, głowa mnie boli - zaczęłam jęczeć, a Erik mnie podniósł i zaczął ze mną schodzić na dół. Oczywiście nie obyło się bez szarpaniny ponieważ byłam nie uczesana i w sukience której spałam, a on mnie niósł do ludzi. Na szczęście obeszło się bez dodatkowych rozmów tylko krótkim " dzięki za nocleg, impreza była super, potem pogadamy" Erika do Mats'a. Nie wiem co miało oznaczać "potem pogadamy" ale miałam to w nosie.  Strasznie bolała mnie głowa. Kiedy u Erika zjadłam śniadanie i wzięłam leki. Byłam w stanie wybrać się z "37" do kina i na zakupy.


*oczami obserwatora*

 Emily była w domu u Marcela.  Siedzieli na kanapie popijając ciepłą herbatę i rozmawiając. Z każdym słowem chłopak wydawał się Emily jeszcze bardziej niesamowity niż był wcześniej. Za to Marcelowi blondynka podobała się jeszcze bardziej jak się uśmiechała. Kochał to. Kochał jej śliczny uśmiech, kiedy jej kąciki ust unosiły się, a na policzkach pojawiały się małe dołeczki.  Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Planowali wspólną przyszłość. Tym czasem Sara i Erik świetnie bawili się w kinie, następnie na zakupach. Oglądali mnóstwo ciuchów i butów. Szczególnie Sara była tym zainteresowana bo chciała powybierać Erik'owi nowe ubrania. Kojarzyło jej się to z zakupami w Berlinie i chciała do tego wrócić, tylko że z tym wyjątkowym blondynem który kiedy by na niego nie spojrzała miał zaróżowione policzki.  
- Idziemy jutro na kolejny film? 
- Ehh ty jeszcze nie wiesz, ale ja.. - spuściła głowę - lecę do Berlina. - spojrzała mu głęboko w oczy, a w nich zobaczyła coś niepokojącego. 
- Jak to? Mówisz dopiero teraz? Sara zostań z nami w Dortmundzie, proszę, zostań dla mnie. - zaczął ją delikatnie całować po szyi nie przejmując się tym, że są w galerii pełniej ludzi i pewnie jakiś fotoreporterów. 
- Erik uspokój się! - złapała go za głowę - Ty płaczesz? - zapytała kiedy zobaczyła błyszczącą się wodę w jego oczach. - Ja jadę tylko na dwa czy trzy dni zająć się mieszkaniem, nie przejmuj się. - zaśmiała się. Przytulił się do niej. I zapytał szczęśliwy: 
- To czemu mnie straszysz hahahah?
- Przepraszam - dała mu buziaka - Nie chciałam cię wystraszyć. Myślałam, że w ogóle się tym nie przejmiesz, albo zapytasz na ile...
- Miałbym się nie przejąć tym, że moja księżniczka odjeżdża ode mnie na zawsze? 
- Nie mów do mnie księżniczka.
- Ok. - skończyli sucho, ale kurczowo złapali się za dłonie i uśmiech do końca dnia nie schodził im z twarzy. 

*

- Polecę z tobą do Berlina, dopiero za 4 dni jedziemy na obóz treningowy. - zaproponował kiedy stali pod drzwiami jej domu. 
-  Nie przejmuj się tym wyjazdem, serio - zaśmiała się - nie sądzę by jeszcze były bilety, wrócę jak najszybciej, dla ciebie, oki?
- Jak dla mnie to oki. - pocałował ją w policzek z uśmiechem na twarzy. - To już czekam na twój powrót, zanudzę się na śmierć.
- Oj nie przesadzaj, pograsz se z Jonasem na Playstation, przecież dawno się nie widzieliście. 
- Mmmm kusząca propozycja he he - zaczął się śmiać.
- No wiem miśku - poczochrała mu włosy.
- No weź no i jak ja teraz do Jonka pójdę? Nie wpuści mnie do domu - oburzył się.
- Jonka? Serio Jonka? hahaha nieźli jesteście, leć już bo ja muszę się spakować. 
- Skoro mnie wyganiasz madam - pocałował jej dłoń. Czuła się jak w niebie, ale nie chciała żeby o tym wiedział. 
- Paaa pysiu, będę tęsknić przez te dwa dni. - przytuliła go i kiedy odchodził czekała przed drzwiami aż zejdzie jej z widoku. Dopiero wtedy weszła do domu.

______________________________________________
Umrę ;-: Pisałam ten rozdział tyle czasu, a jest bezsensowny -,- ale nie martwcie się, już nie będzie tak cudownie jak jest w życiu Sary^^ 
Postaram się dodać rozdział w ten weekend, ale nic nie obiecuję :/  

1 komentarz:

  1. Prosiłaś, o to jestem. :)

    Przepraszam, że nie komentowałam wcale innych rozdziałów, ale szkoła... Wróćmy jednakże do sedna sprawy!
    Ta reakcja Erika na to, że ma wyjechać do Berlina... bezcenna. XD Widać przede wszystkim, że ją lubi... bardzo lubi! <3 (Piszę tak, żeby nie zapeszać, bo nie wiadomo nigdy, co wymyślisz :)

    OdpowiedzUsuń