"I ktoś może mówić sobie, że naprawdę mnie kocha,
Lecz po czasie to nie znaczy nic a nic"
*Sara*
Obudziłam się chyba dość późno jak na mnie. Czułam się lepiej niż wczoraj, ale i tak nie było świetnie. Poczułam, że ktoś mnie obejmuje i byłam pewna, że to Erik który siedział przy mnie wieczorem odwróciłam się i zobaczyłam blondyna patrzącego się na mnie.
- Kurna Reus, idioto! co ty tu robisz?! - zwaliłam go z łóżka i wstałam żeby pójść do łazienki.
- Leżę - wyszczerzył się.
- Nie żartuj sobie, już cię nie lubię, foch! - krzyknęłam i się odwróciłam z uśmiechem na twarzy.
- Ale misiu to z miłości było - wyciągną do mnie rękę chyba żebym mu pomogła wstać, a wtedy za drzwiami usłyszałam śmiechy. Otworzyłam i zobaczyłam całą naszą grupkę przytuloną do drzwi i ściany żeby nas podsłuchiwać. Hummels z Mario opierali się o drzwi i prawię się zabili jak je otworzyłam, a Erik z Emily stali z tyłu.
- O dobrze się bawicie widzę! - oznajmiłam z sarkazmem.
- Świetnie - odparł naprawdę zadowolony z siebie Mats i tykną mnie w brzuch.
- Ała debilu! jak będę dobrze się czuła to masz taki wpier.. że sobie tego nie wyobrażasz Matsiku! - wściekłam się na niego bo brzuch mnie bolał, a on mnie tykał. Może to był żart, ale naprawdę się wściekłam i jeszcze Marco w moim pokoju -,-
- Idź sobie stąd. - powiedziałam i spojrzałam się na niego jednoznacznie.
- Aż tak mnie nie lubisz misiu?
- Sorry, jestem wytrącona z równowagi i źle się czuje nie mam siły znowu tłumaczyć ci jak bardzo mnie wpieniasz. - powiedziałam i weszłam do łazienki. Ubrałam się i wyszłam poszukać innych. Nie było już zbiorowiska przed moimi drzwiami i ogólnie nie widziałam nikogo. Poszłam na pierwsze piętro i próbowałam wejść do pokojów chłopaków, ale drzwi były zamknięte. Otwierałam i pokój Mats'a i Marcela i pokój Marco i Mario, ale ich nie było, a Emily też gdzieś wyparowała. Otworzyłam pokój Łukasza i Erika, a tam wreszcie spotkałam kogoś żywego.
- O hej - uśmiechną się i wyłączył telewizor
- Cześć, gdzie wszystkich wcięło? - zapytałam Erika
- Poszli na plaże, a ja miałem na ciebie poczekać. Już nie wydają śniadania bo za późno idziemy na miasto coś zjeść? - Na słowo "zjeść" od razu poczułam, że jestem strasznie głodna, w końcu wczoraj zjadłam tylko parę gryzów jedzenia.
- Nie wiem czy dam radę, nie najlepiej się czuję.
- Chodź, musisz coś jeść - zaśmiał się i wyciągnął rękę.
Poszliśmy do jakiejś restauracji i zamówiliśmy coś lekkiego do jedzenia. Właściwie to ja zamówiłam bo Erik kupił sobie loda.
- Wyglądasz jak dziecko liżąc tą gałkę hahahahah
- Taki los - zaśmiał się
- Czekaj zrobię ci zdjęcie, a potem dodam dwa kucyki z tyłu hahahaha
- No ej nie ma tak dobrze hahaha nie masz mojej zgody na przetwarzanie danych i robienie zdjęć. - zaczął się wymądrzać.
- Bywa hahaha - wyciągnęłam telefon i zrobiłam mu fotkę. - Nie wstawię tego na internety nie martw się.
- To dobrze bo nie skończyłoby się to dobrze dla ciebie - poruszył brwiami,a ja myślałam, że zlecę z krzesła, ale byliśmy w miejscu publicznym więc się powstrzymałam.
- Kocham twoje wygłupy hahahahah
- A ja twoje
- Uuuu czyżby ktoś się upaćkał lodem? - spojrzałam na niego, a potem na jego koszulkę na której była mała plamka.
- Jak? To nie możliwe hahahah
- A jednak, chodź gdzieś już się najadłam.
- Dobra, idziemy do nich na plażę czy gdzieś indziej? Może jakieś zakupy, spacer?
- Wiesz co tu widziałam?
- Nie, co? - uśmiechną się
- Za hotelem jest boisko do nogi - odwzajemniłam uśmiech
- Czy ty proponujesz żebyśmy poszli pograć? - znowu tak samo poruszył brwiami, a ja już nie wytrzymałam.
- Ja nie mogę jak tak robisz wyglądasz jak jakiś pedofil - powiedziałam cała zapłakana ze śmiechu, upadłabym na ziemię, ale Erik mnie złapał, a ja nadal nie mogłam przestać się śmiać.
- Spokojnie, spokojnie - objął mnie od tyłu, a ja nadal się śmiałam.
- Odwala mi hahaahah chodź idziemy grać! A nie kurde nie mam żadnych ubrań do gry.
- Dam ci coś swojego, chodź - powiedział i zamiast mnie puścić wziął na ręce.
- Ooo z tego profilu wyglądasz lepiej hahahahah - dałam mu buziaka w policzek przy którym mnie trzymał.
- Weź bo się zarumienię - znów poruszył brwiami, a ja umierałam.
- I tak jesteś cały czerwony Ericzku hahahahah
- Chodź bo się zlejesz, co ci dzisiaj tak wesoło? - powiedział i postawił mnie na ziemię.
- A nie wiem hahahah Ale idziemy grać prawda??
- No, a gdzie indziej niby?
- Ej Erik mam jedną wielką prośbę - powiedziałam i zrobiłam maślane oczka prosto w jego piękne, głębokie oczy.
- Jaką?
- Weźmiesz mnie na ręce tak jak przed chwilą??
- A co spodobało ci się? - znowu ta mina z brwiami^^
- Weź się nie wywyższaj no bo pomyśle, że masz się za fajnego hahahaha
- No bo mam - powiedział i wziął mnie na swoje barki. Poszliśmy do pokoju Erika żeby przebrać się w ubrania do gry. Koszulkę wzięłam od niego, a spodenki wytrzasnęłam swoje. Blondyn załatwił piłkę i poszliśmy za hotel.
- Kto drugi ten broni! - wydarł się Erik i poleciał w stronę bramki.
- No chyba nie! - powiedziałam powoli idąc w stronę boiska. - Nie będę bronić! - wykrzyknęłam z
uśmiechem.
*Erik*
- To kto więcej żonglerek zrobi - uśmiechnąłem się
- A co ty taki do rywalizacji chętny, cooo??
- Jakoś tak hahah to ja pierwszy! - powiedziałem i zacząłem odbijać piłkę kolanem. Zobaczyłem, że Sara się nudzi więc dość szybko skusiłem.
- Kur-de 54 to teraz ty - podałem jej piłkę i zaczęła robić żonglerki.
- Kurde tylko 17 - zrobiła smutną minę - Wygrałeś! - stanęła na palcach i poczochrała mi włosy. Wyglądała wtedy tak ślicznie, radośnie, po prostu nie mogłem się na nią napatrzeć. Odkąd ją poznałem nie wyobrażam sobie życia bez niej bo jest najfantastyczniejszą osobą jaką znam i jestem w nie śmiertelnie zakochany.
- Oj nie przejmuj się, i tak zrobiłaś więcej niż wszystkie inne dziewczyny - zaśmiałem się, a ona zrobiła jakąś zniechęconą minę.
- Jak to "wszystkie inne dziewczyny"
- No normalnie jak grałem z innymi robiły po 2-3, a ty 17, wow! - w jednym momencie totalnie się zmieniła, dopiero nie mogła powstrzymać się od śmiechu, a teraz patrzyła się na mnie z tak dziwną miną, że to nie oznaczało nic dobrego. Wyglądała jakby miała zaraz się rozpłakać, a ja wcale jej nie rozumiałem.
- Czyli,czyli ty... oj dobra! Nie rozmawiaj ze mną już! - wykrzyknęła i poszła w stronę hotelu cała zapłakana.
- Sara czekaj! - ruszyłem za nią, a ona jakby czując mój oddech na ramieniu pobiegła do swojego pokoju.
*Sara*
Otworzyłam szybko pokój i rzuciłam się na łóżko. Miałam wielką nadzieję, że Erik tu nie wejdzie bo niestety w recepcji tak zaprogramowali nasze karty hotelowe, że nawzajem mogliśmy otwierać swoje pokoje. Oczywiście to było fajne rozwiązanie i sami o nie prosiliśmy, ale w tym wypadku to było najgorsze co mogło się stać. Byłam rozgoryczona. Bardzo mocno polubiłam Erika, strasznie mi na nim zależało, on był przecież taki niesamowity! Jak sobie wspominałam te wszystkie chwile to ponieważ w każdej był przy mnie każda była cudowna. A on okazał się jakimś podrywaczem. Serio każdą dziewczynę brać na boisko i chwalić się, że umie się robić żonglerki? Serio? jakie to żenujące. Ale to tak strasznie bolało jak porównywał mnie do jakiś innych dziewczyn, to zabrzmiało jakby miał ich mnóstwo i gdy tylko jedna mu się znudziła to miałby następną i ja byłam jedną z nich. Ale czego ja się mogłam spodziewać przecież to piłkarz i to klubu który mam mnóstwo fanów, nie dziwię się, że może sobie co tydzień zmieniać dziewczyny. Leżałam, płakałam i chciałam się pogodzić z moim smutnym losem kiedy to ktoś otworzył drzwi do pokoju.
- Okej to zaraz się widzimy w jadalni - powiedziała Emily pewnie do Marcela i zamknęła drzwi. Wtuliłam się w poduszkę jeszcze mocniej bo na razie nie chciałam jej o niczym mówić.
- Jeju co ci? - zapytała zdziwionym głosem pewnie jak się odwróciła.
- Nic - chciałam powiedzieć to normalnym tonem, ale zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
- Sara, wiem, że coś się stało, nie ukryjesz tego przede mną, a wiem, że świetnie wiesz, że ja chcę ci pomóc. - siadła na brzegu łóżka.
- Dlaczego wróciliście już z plaży?
- Na obiad, a po za tym teraz największe słońce jest, ale nie zmieniaj tematu.
- Nie, nic się nie stało idź i zostaw mnie samą, proszę. - znów zaczęłam jeszcze bardziej płakać więc jeszcze mocniej schowałam się w poduszkę.
- Dobra, ale jak wrócę z obiadu masz nie płakać okej?
- Może...
Poklepała mnie po ramieniu i wyszła z pokoju, a ja znów byłam sama. Musiałam się ogarnąć tak jak po stracie Bena tyle, że teraz było jakoś ciężej. Przecież z Benem byłam długo i byliśmy parą, a jednak to jak ze mną zerwał nie bolało aż tak bardzo, a ja dopiero teraz to odczuwam jak poczułam się zraniona przez Erika.
*Emily*
Na stołówce siedzieli już chłopaki więc wybrałam sobie coś do jedzenia i przysiadłam się do nich.
- Hej
- Cześć, czemu bez Sary? - zapytał Marco, ale wszyscy byli ciekawi może oprócz Erika który spuścił głowę.
- Sara, yyy jakby to ująć... jest mocno nie w humorze. - wyjaśniłam.
- Coś się stało? - dopytywał się Mats
- Nie wiem, pytajcie się osoby która była z nią przez cały dzień - spojrzałam na Erika.
- Erik coś żeś jej nagadał? - zapytał tym razem Mario
- Nie wiem, byliśmy na boisku i graliśmy w kto więcej żonglerek zrobi no i ona przegrała, ale powiedziałem jej, że i tak zrobiła więcej niż inne dziewczyny z którymi grałem no i ona się dziwnie popatrzyła i pobiegła do hotelu płacząc i powiedziała żebym z nią już nie gadał, to normalne? - gubił słowa i widać było, że jest zły sam na siebie, ale zrobił głupotę życia, a chłopaki świetnie to skomentowali robiąc "facepalm'a"
- Jeny Erik nie załamuj mnie - wtrącił Reus
- Ale co ja takiego zrobiłem?
- Przede wszystkim z tego co ja zrozumiałem to porównałeś ją do innych dziewczyn z którymi chodziłeś, a dziewczyny tego nie-na-wi-dzą - tłumaczył mu Marco
- No, a wiesz jaka jest Sara, zdobyłeś jej zaufanie i wyskoczyłeś z takim czymś więc ciekawe czy ci wybaczy. - powiedziałam. - Wyszedłeś na jakiegoś podrywacza, gościa który ciągle zmienia dziewczyny i podrywa je na żonglerki - myślałam, że zsikam się jak to mówiłam, ale przygryzłam wargę i udało się nie popsuć sytuacji śmiechem.
- No teraz to przeprosiny mogą nie wystarczyć, miałem coś podobnego z Ewą - dodał Łukasz - będziesz musiał się bardzo postarać żeby ją odzyskać, wiesz jakie są kobiety - mrugnął do niego.
- Ale wiesz teraz to i jej musi zależeć żeby do ciebie wrócić bo inaczej to twoje starania nie wystarczą.
- Kurwa - widać było, że się załamał, ale nie dziwię mu się - pójdę ją teraz przeprosić - wstał i zaczął się zbierać.
- Nie! - wykrzyknęliśmy wszyscy tak, że ludzie zaczęli się na nas patrzeć, a my wybuchnęliśmy śmiechem, ale szybko się ogarnęliśmy.
- Czemu? Im szybciej tym lepiej.
- Nie, Erik ona teraz leży i płacze lepiej ją na razie zostaw bo tylko pogorszysz sytuacje, niech Marco, albo Hummels z nią teraz pogada. - spokojnie mu powiedziałam.
- Czemu oni? - wyskoczył z dziwnym pytaniem, a Mats i Marco przewrócili oczami.
- Zna ich najdłużej i myślę, że jak teraz oni z nią pogadają to będzie nawet lepiej niż jak ja bym to zrobiła - uśmiechnęłam się do niego, a on wrócił na miejsce, żeby dokończyć obiad.
Zjedliśmy i ustaliliśmy, że teraz Reus i Hummels wbijają do Sary ją pocieszać, a ja, Łukasz, Marcel, Mario i Erik idziemy pozwiedzać Minorkę. Chłopaki jeszcze poszli do sklepu po "coś dla Sary" jak to nazwali, a my ruszyliśmy w drogę.
*Marco*
Skoczyliśmy do spożywczaka i kupiliśmy jogurt dla Sary i dla nas bo Mats nalegał. Podeszliśmy pod jej pokój.
- To co robimy? - zapytał szeptem Mats.
- Nie mam pojęcia trzeba ją jakoś pocieszyć.
- I zrobić coś żeby wróciła do Erika,
- No to też, ale to bardziej jej sprawa.
- W sumie fakt, to co wbijamy? - przytaknąłem mu głową a on nacisnął klamkę.
Sara siedziała skulona przy oknie i słuchała muzyki, ale nie płakała, pewnie Emily jej coś nagadała.
- Siemankooo! - wbiliśmy do pokoju, a na jej ustach zagościł malutki uśmiech który niestety szybko minął.
- Hej - powiedziała kruszącym się głosem, a jej oczy zaszły łzami.
- Przynieśliśmy ci jogurt - powiedział Hummels słodkim głosikiem i jej go podał.
- A macie łyżeczkę?
- Uuu nie pomyśleliśmy o tym - fakt w ogóle nam nie przyszło do głowy, że jakoś ten jogurt trzeba zjeść.
- A wiecie dlaczego nie macie? Bo jesteście skończonymi idiotami!
- Uuu takie pociski na nas? - oburzył się Mats.
- Żartuję, dzięki, że przyszliście - przytuliła się do nas obojga, a ja nie wiedziałem co myśleć, Sara znowu była taka smutna, jej oczy był podkrążone od płaczu, była taka jak w dniu kiedy ja poznaliśmy.
- Czego słuchasz? - zapytałem głosem jakby nic się nie stało.
- Rihanny - powiedziała i wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
- Weź nie smutaj nooo, Erik nic ci takiego nie zrobił. - na słowo "Erik" coś w niej drgnęło, a ja świetnie to czułem bo była mocno do mnie przytulona.
- Jaki Erik? Nie znam gościa - odpowiedziała, a my nie wiedzieliśmy co powiedzieć na szczęście Mats szybko przerwał milczenie.
- To może na pizze? nie jadłaś obiadu przecież.
- Ooo, a teraz Hummelsik ma fazę na pizzę widzę - puściła mnie i razem się śmialiśmy. - Chodźmy pobiegać proszęęę.
- Okej to my idziemy się przebrać i zaraz do ciebie wbijamy dobra?
- Jasne, kto pierwszy gotowy ten wygrywa! - wykrzyknęła i zaczęła grzebać w walizce, a my z Mats'em polecieliśmy na górę do pokoju.
*Erik*
Łaziliśmy po tej Minorce, ale mi się tu w ogóle nie podobało. Byłem wściekły, że w tak łatwy sposób doprowadziłem dziewczynę którą naprawdę kochałem do płaczu. Miałem ten naszyjnik który kupiłem ostatnio i chciałem jej go podarować dziś na zachodzie słońca i poprosić o chodzenie, a ją tak bezsensu zraniłem. Jaki ja jestem głupi! Jesteśmy na Minorce jeszcze 4 dni więc muszę ją jak najszybciej przeprosić. Oby mi wybaczyła.
_________________________________________________
Dobra to teraz przepraszanko XD Sorki, że w ogóle nie dodałam notki w tym tygodniu i nie odpowiadałam na ask'u, ani nie z komentowałam waszych blogów, ale w ogóle nie miałam czasu, a jednego dnia jak miałam byłam tak nie w humorze, że pisanie rozdziału mogłoby się skończyć uśmierceniem Sary, a i jeszcze sorry za błędy jak coś bo ten rozdział pisałam na szybko ;/ Jeszcze raz przepraszam, w tym tygodniu postaram się poprawić, ale nic nie mogę obiecać, myślę, że możecie liczyć na dwa rozdziały, a przynajmniej mam taką nadzieję ;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz