Nie chciałam myśleć o Erik'u więc postanowiłam, że idę biegać co mi zawsze pomagało, a po za tym musiałam wrócić do formy. Szybko się przebrałam, zaplotłam włosy w "sportowego warkocza" jak ja to nazywam i kiedy chciałam otworzyć drzwi żeby wyjść z łazienki coś w nie bardzo mocno walnęło. Wychyliłam się i zobaczyłam Marco oglądającego drzwi wejściowe. Z tego co wywnioskowałam to akurat w tym samym momencie ja otworzyłam drzwi od łazienki, a on wejściowe tylko z takim zamachem, że na wejściowych został ślad po łazienkowych.
- Brawo, rozjebałeś drzwi idioto - zaczęłam się strasznie śmiać.
- Nie widziałaś tego! - szybko zamknął drzwi, a ja zaczęłam śmiać się jeszcze bardziej.
-Oj Reus'iku i tak przed nikim nie ukryjesz prawdy - uśmiechnęłam się i rozwaliłam mu idealnie ułożoną grzywkę kiedy do pokoju wbiegł przebrany Mats. Nagle się zatrzymał i obejrzał za siebie.
- Ej te drzwi były tak zawsze? - Spojrzałam na Marco i zaczęłam się śmiać tak, że wylądowałam na podłodze.
- Nie hahhahaah widzisz Reus'iku przed nikim nie ukryjesz prawdy hahahahaha
- Co z nimi zrobiłeś?- zapytał Mats, a ja nadal leżałam na dywanie.
- Oj no otworzyłem i się przetarły o te z łazienki.
- Nie będę wnikał jak to zrobiłeś mistrzu. - skomentował Mats i podał mi rękę.
- Dzięki - odpowiedziałam nadal się śmiejąc.
Poszliśmy biegać i starałam się o nim nie myśleć, ale to ciągle ciążyło mi na sercu. Od razu po rozmowie z Emily postawiłam sobie cel żeby zapomnieć o Durm'ie. Przecież nawet nie byliśmy razem więc nie powinnam się przejmować tym że jakiś kolega porównuje mnie do swoich byłych. Było mi ciężko nie zaśmiecać sobie nim głowy i ciągle tłumaczyłam sobie to tak: gdyby Mats mnie tak porównał może strzeliłabym focha czy coś, ale na minutę więc nie mam co się przejmować Erikiem tylko po prostu nie będę się z nim zadawać. Po godzinie wróciliśmy do hotelu.
- Ciekawe gdzie oni są - zastanawiał się Marco
- Nie wiem, zadzwoń do nich to się przekonamy i dołączymy. - odpowiedziałam, a on wyciągnął telefon.
- Wezmę na głośnik, czekajcie. - klikną coś i zaczęło łączyć - Hej, Łukasz gdzie jesteście?
- Na Minorce.
- Dzięki za inteligentną odpowiedź - powiedział z sarkazmem Reus
- Ależ nie ma za co - tak samo odpowiedział Łukasz
- Łuki no! Gdzie jesteście? - zapytałam po "naszemu", ale tym razem Mats i Marco już nie byli tacy zieloni. Jak tylko była okazja chciałam rozmawiać z Łukaszem po polsku bo zatęskniłam za tym językiem. Zawsze z rodzicami nim rozmawiałam i nagle zrobiło mi się smutno. Szkoda, że ich ze mną nie ma...
- Na plaży, chodźcie bo zostajemy do wieczora. - powiedział do mnie Łukasz bo oni nie rozumieli.
- Okej - powiedziałam i pokazałam Marco żeby rozłączył.
- Za 10 min pod hotelem, idziemy na plaże! - zaczęłam ich wyganiać ruchem ręki.
- Misiu nie rządź się tak nami - protestował Reus, ale i tak wyszli i poszli się przebierać.
Nałożyłam na siebie całe czarne bikini ze srebrnymi dodatkami, a włosy uczesałam w kucyka. Szybko spakowałam jakieś drobiazgi do torby, narzuciłam na siebie sukienkę w której chodziłam na plaże, wzięłam ręcznik i wyszłam z pokoju.
Spotkałam chłopaków jak akurat wyłazili z windy.
- Serio? Jesteście takimi leniami, że musieliście z pierwszego piętra zjeżdżać windą?
- Emm tak jakoś wyszło - zaczął Mats, ale nie chciało mi się go słuchać bo przez wielką szybę hotelową zobaczyłam Erika idącego gdzieś na tyły budynku. Jak go ujrzałam oczy zaszły mi łzami. Znowu mi się przypomniało jak cudowne były wszystkie chwile spędzone z nim. Ale nie chciałam wracać do jakiegoś gostka który co tydzień czy dwa zmienia dziewczyny. Musiałam o nim szybko zapomnieć i dobrze, że sobie gdzieś poszedł to przynajmniej na plaży go nie będzie.
*Erik*
Siedzieliśmy sobie raz na plaży, raz byliśmy w wodzie, ale ja ciągle nie mogłem przestać myśleć o Sarze. Naprawdę ją to tak zabolało? W sumie jest bardzo doświadczona przez los, nie ma rodziców, ten Ben... może taką dziewczynę jest dużo łatwiej urazić, a może wszystkie inne były ze mną tylko dla pieniędzy i jak coś złego powiedziałem to i tak się nie obrażały. Kiedy usłyszałem, że Łukasz gada z nimi przez telefon i usłyszałem szczęśliwy głos Sary mówiącej coś do niego zapewne po polsku miałem wielką nadzieję, że mi wybaczy bo była w dobrym humorze. Poszedłem do hotelu żeby na spokojnie wymyślić jak ją przeprosić i przynieść sobie picie bo zapomniałem wziąć swojej wody, a nie chciałem jej wypijać Łukaszowi czy Mario. Będąc pod hotelem zobaczyłem Sarę jak gadała z chłopakami, chyba akurat wychodzili na plaże. Nie miałem pojęcia co powiedzieć Sarze jakbym koło niej przeszedł, nie chciałem jej powiedzieć zwykłego "sorry" więc spanikowałem i skręciłem na tył hotelu aby wejść drugim wejściem. W pokoju usiadłem na łóżku i włączyłem laptopa. Kiedy już wszystko przemyślałem wysłałem sms'a do Emily. " Hej, jak wrócicie z nad morza możesz zostawić Sarę samą w waszym pokoju, a pójść gdzieś do chłopaków? Chciałbym ją przeprosić dziś wieczorem :) "
*Sara*
Znaleźliśmy koce przyjaciół i zaczęliśmy się rozkładać. Dokładniej to ja zaczęłam bo stęskniony
Marco poleciał do Mario do wody. Ja chciałam znaleźć Emily, ale pewnie zniknęła gdzieś z Schmelzerem bo nie było jej widać.
- Idziemy do wody? - zapytał Mats nadal stojący przy mnie.
- Jak chcesz to idź do nich, z Łukaszem może popływaj, sam stoi. Ja się tu poopalam.
- Jest po południu słońce już nie pali... - ciągnął Hummels
- Wiem przecież, dlatego nie spale się na "raka" tylko zbrązowieje - wymyśliłam coś na szybko bo tak naprawdę chciałam zostać sama lub z Emily.
- Dobra spoko. - odpowiedział i poszedł w stronę wody.
Żeby zobaczyć która godzina wyjęłam telefon Lili który zawsze miał wyznaczone miejsce w jej torbie bo znalezienie mojego zajęło by wieczność. Odblokowałam go i zobaczyłam, że ma nieodebraną wiadomość. W jednym momencie mnie zatkało. Do niej to se pisze, a mnie to nawet przeprosić nie łaska? Odłożyłam telefon przyjaciółki i położyłam się na kocu z głową schowaną w dłonie. Płakałam i myślałam aż uświadomiłam sobie, że z tego wszystkiego nie spojrzałam która godzina. Ogarnęłam się i zrobiłam to w dobrym momencie bo jakieś pięć minut później wszyscy zaczęli się zbierać. Rzeczywiście było już dość późno, do zachodu pewnie z pół godzinki, ale kładłam się jak było jasno i ciepło.
-Zostajemy na zachód słońca? - zapytał ktoś i nagle zaprotestowała Emily która czytała coś na telefonie.
- Dlaczego nie? - zapytał Mario - Jest naprawdę super, zostańmy.
- To wy zostańcie, a ja idę do hotelu. - donośnie oznajmiła Lili i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- To ja idę z Emily - przyłączyłam się do niej,
- Marcel, a ty z nami idziesz? - zapytała go przyjaciółka i podała mu rękę.
- Skoro muszę...
- A w sobie zostańcie na męskim romantycznym wieczorze przy zachodzie słońca hahah - zaczęłam się z nich nabijać i nagle coś uświadomiło się Marco.
- Ej przecież mieliśmy iść dzisiaj na dyskotekę do klubu.
- No masz racje - dodał Mario - Totalnie wyleciało mi to z głowy.
- Dobra to też idziemy do hotelu - zerwał się Marco i wszyscy zaczęli zbierać swoje rzeczy.
Po 15 minutach byliśmy na holu w hotelu.
- To kto idzie na disco? - Zapytał wyraźnie zadowolony Mario.
Emily wzięła mnie na stronę.
- Sara mam wielką prośbę. Chciałabym strasznie z Marcelem pójść z nimi bo wiesz jesteśmy razem itd, ale muszę po pod pisywać zdjęcia z dzisiaj i zgrać je bo pamięci nie mam. Mogłabyś to zrobić za mnie? Proszę to dla mnie ważne.
- Ależ nie ma sprawy i tak nie mam z kim iść potańczyć.
- Wielkie, wielkie dzięki. Proszę aparat, jeśli możesz utwórz nowy folder np "wakacje" czy coś.
- Spoko - uśmiechnęłam się. Wróciłyśmy do chłopaków. Z tego co się dowiedziałam to wszyscy mieli iść więc fajnie, nikt nie będzie mi przeszkadzał. Poszłam z przyjaciółką do pokoju i ona zaczęła się szykować, a ja siadłam przed laptopem na łóżku. Pomogłam wybrać Lili sukienkę, a ona jak weszła z nią do łazienki tak wyjść nie chciała. Kiedy już totalnie straciłam nadzieję i zajęłam się fotkami usłyszałam jak drzwi się otwierają.
- Iii jak? - zapytała, obracając się w kółko.
- W O W. Wyglądasz zaskakująco, zarąbiście, prześlicznie.
- Dzięki. To ja będę spadać bo już Marcel do mnie wydzwania hahaah dopiero 3 min się spóźniłam.
- Spoko tylko się nie uchlaj.
- Nie musisz się o to martwić - zaśmiała się - Jeszcze raz dzięki. - powiedziała i wyszła. Fajnie, że mogłam pobyć sama.
*Erik*
Dostałem sms'a od Emily, że już wszystko załatwione i że za jakieś 10 min mogę do niej spokojnie pójść. Zacząłem się stresować jak nigdy, ale dlaczego? Tyle myśli przelatywało mi po głowie. Jak coś źle powiem i jeszcze bardziej ją zranię? Albo jak poniesie mnie tak jak w moim domu? Dobra Erik koniec z tym dasz sobie radę - wmawiając tak sobie wziąłem naszyjnik i wyszedłem z pokoju. Przed drzwiami jej pokoju wziąłem głęboki oddech i bardzo delikatnie uchyliłem drzwi. Sara po ciemku siedziała w pokoju i robiła coś na laptopie,
- Heej - zacząłem bardzo niepewnie i podszedłem do łóżka na którym leżała.
- Co ty tu robisz? - wstała i zamknęła laptopa.
- Sara ja przyszedłem cię przeprosić, nie chciałem w żaden sposób cię urazić tamtymi słowami.
- No to ci nie wyszło bo uraziłeś mnie i to bardzo. - powiedziała prawie płacząc i się ode mnie odwróciła.
- Sara, ja naprawdę nie chciałem, wybacz mi proszę - objąłem ją od tyłu, ale bardzo szybko się wydostała z mojego uścisku.
- Teraz przepraszasz tak? Nie mogłeś pomyśleć wcześniej? Nie jesteśmy razem, ale nawet nie wiesz jak to cholernie bolało. - popłakała się, a ja przytuliłem ją i tym razem nie próbowała się wydostać, wtulony w nią czułem się świetnie, ale wiedziałem, że teraz sama walczy z sobą więc tylko szepnąłem jej do ucha:
- Wybacz mi proszę, mi jest strasznie ciężko bez ciebie.
*Sara*
Jak mnie przytulił to myślałam, że się jeszcze bardziej poryczę. Czułam te jego perfumy, zawsze tak pachniał, zawsze tak samo przytulał, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz, nawet wtedy jak się całowaliśmy w wodzie. W pokoju było prawie ciemno. Erik nadal mnie przyciskał do siebie, a ja nadal płakałam, nagle nie dałam sobie z tym wszystkim rady i zaczęłam osuwać się na ziemię. Chciałam tak osunięta skulić się w kłębek i płakać oparta o ścianę. Jak tylko zaczęłam się obniżać Erik zaczął mnie łapać, ale ja nie chciałam.
- Sara coś się stało? - zapytał wystraszony, a mi udało się oprzeć o wymarzoną ścianę. Schowałam twarz w dłonie.
- Ja cię kocham rozumiesz?
Mimo, że w pokoju panował półmrok czułam, że się uśmiecha.
- Ja ciebie też. - usiadł przy mnie i mnie pocałował, a ja uściskałam go z całej siły i oboje położyliśmy się na podłodze obok mojej ukochanej ściany. Leżałam na jego klatce piersiowej, a on bawił się moimi włosami. Było mi strasznie przyjemnie, nie chciałam go stracić już nigdy.
_____________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz