wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 35

Jesteś jak światło lasera, spalasz
Spalasz, mnie




#Sara.

-Aaa - wydałam z siebie cichy jęk rozciągając zesztywniałe po głębokim śnie mięśnie.
Spojrzałam na zegarek. 10:23. No tak. Erik już od jakiś dwóch godzin poza domem. I jaki tu sens mieć chłopaka piłkarza?
Zeszłam na dół i poczułam okropny zapach alkoholu. Bardzo się zdziwiłam ponieważ wczoraj niczego takiego nie było. No, albo ja niczego nie czułam bo Erik mnie wniósł prawie śpiącą.
Szybko rozejrzałam się po pokoju i znalazłam "sprawcę" smrodu na całym parterze. Trzy puszki po piwie walające się pod stołem, dwie na blacie w kuchni, jedna tuż pod moją stopą i kilka może kilkanaście wepchniętych do kosza na śmieci. O fuu. Nie cierpię alkoholu w dużych ilościach, a szczególnie piwa. Nie mam nic przeciwko kieliszkowi wina do kolacji no, ale to już trochę przesada. Ja pierdziele co się działo w tym domu przez moją nieobecność?!?!?
Ogólnie w pomieszczeniu panował jeden wielki śmietnik. U Erika nigdy nie było idealnie, ale czasami tu sprzątał.
Szybko otworzyłam okna żeby wywietrzyć smród piwa, włączyłam muzykę na telefonie i zaczęłam zbierać puste puszki do czystego worka na śmieci. Kiedy już wszystkie zebrałam wzięłam się za układanie w kuchni, a potem za ścieranie podłogi i kurzu. Matko jak ja dawno nie widziałam takiego syfu w jednym miejscu.
Sprzątanie w "małym burdelu" przerwał mi jego zmęczony po treningu pan.
- Hej - rzucił torbę w kąt pokoju zdejmując buty.
- Cześć - dałam mu buziaka. - Co to niby ma być? - wzięłam do ręki worek z puszkami po piwie.
- No ten...- zakłopotany zaczął drapać się po głowie. Wiedziałam, że nie wiedział co powiedzieć bo wtedy zawsze się tak zachowywał.
- Jak byliśmy pokłóceni to parę razy się napiłem.
- Parę razy?? - zaczęłam się śmiać. - Jeszcze raz tyle wypijesz, a ja się o tym dowiem to nie będzie tak kolorowo.
- Czyli jak nie będziesz wiedziała to mogę? - zapytał łapiąc mnie za biodra i czule całując.
- Jak nie będę wiedziała to i tak się dowiem, a teraz idź wynieś te śmieci. Posprzątałam ci w domu.
- Kocham cię. - Cmoknął mnie w usta i wyszedł ze śmieciami.
- Ja ciebie też - odparłam do zamykających się za nim drzwi.

- Gotowe. - wszedł do kuchni i wyciągnął z lodówki Pepsi.
- Super. Chcesz coś do jedzenia?
- Mówiłem ci już jak bardzo cię kocham? - usiadł na kanapie popijając napój.
- Mnie czy jedzenie?
- No ciebie, ciebie.
- No to mówiłeś - zaśmiałam się. - To co chcesz?
- Makaron z sosem. Albo naleśniki.
- Hahah wow powiedziałeś naleśniki na drugim miejscu, jestem pod wrażeniem.
- Bo po treningu jestem głodny i zmęczony. Szczególnie dzisiaj jak przyszedłem dwie godziny przed wszystkimi.
- Dobrze, dobrze...
- A mówiłem ci już, że na 17:00 idziemy na basen? - przerwał mi.
- Basen? O fajnie. Sami czy z kimś? - zapytałam wsypując kluski do gotującej się wody.
- Mats i Cathy bo to był jego pomysł i może ktoś jeszcze będzie od nas.
- No to super, super, ale musimy iść do mnie w takim razie bo nie mam rzeczy.
- Okej.
- I do sklepu bo ty nie masz prawie nic w domu.


#Obserwator.

- Dziękuję. - Radośnie odparł kiedy Polka postawiła przed nim talerz z ciepłym obiadem.
- Gotować dla ciebie to sama przyjemność. - usiadła przed swoim posiłkiem.
- Serio?
- Nie. - odparła z sarkazmem.
- Teraz żeby było tak jak powinno powinienem się fochnąć? Hm. Czekaj jak to szło. Damski foch numer jeden - "Pff chciałbyś!" - z zadartym nosem i spojrzeniem ukazującym jego wyższość ironicznie machnął ręką. - Damski foch numer dwa - " Ona to ma to i ja mogę" - powiedział piskliwym głosem splątując ramiona na piersi i odwracając głowę. - Damski foch numer trzy - " Cze
- Skończ - przerwała mu nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. - Jesteś beznadziejnym aktorem. Damski foch numer dwa trzeba wykonać z większymi emocjami, a ty się tylko śmiałeś.
- Wybacz jeszcze tego nie dopracowaliśmy.
- Tak, tak - mruknęła pod nosem z uśmiechem na twarzy i wróciła do jedzenia.

-&-

- Matko, Erik ja nie mam w co się ubrać - z zrezygnowaniem spuściła ręce i beznamiętnie wpatrywała się w szafę.
- Przecież na basen nie trzeba się ubierać - poruszył brwiami.
- Jesteś głupi - rzuciła w niego koszulką którą miała w dłoni. - I zboczony - z rozbawieniem lekko kopnęła go w tyłek. Jednak zanim spuściła nogę piłkarz złapał ją za biodra i rzucił się na łóżko sprawiając, że na nim siedziała.
-  I seksowny - dokończył.
- Pff chciałbyś. - Pochyliła się i pocałowała go w usta.
- Skoro tak ma wyglądać twój foch to poproszę jeszcze numer dwa i trzy.
- Jeden zdecydowanie wystarczy. - Odparła kładąc się na nim. - Ja serio nie mam się w co ubrać - błądziła palcami po jego włosach. - Nie mam stroju kąpielowego.
 - Mogę ci pożyczyć mój.
- Ale twój to tylko spodenki.
- Myślę, że nikomu nie będzie to przeszkadzać.
- Zboczeniec. - parsknęła śmiechem, wstała i wyciągnęła jeden ze stroi kąpielowych schowanych w najgłębszym zakamarku szafy.
- Nie, błagam, nie odchodźź! - błagalnie wyciągnął ręce w jej stronę - Jeszcze jeden foch mi się należy.
- Chciałbyś - odparła nadal leżącemu na łóżku chłopakowi.
- O jednak masz jakiś strój.
- Zamknij się. - pocałowała go i poszła do łazienki.
- Wystarczyło to drugie, nie musiałaś dodawać do tego "zamknij się'' - zaśmiał się sam do siebie bo wiedział, że tego nie słyszała i poszedł się szykować.


- Nie ja nie wejdę do tej wody! - zaprotestowała kiedy zmoczyła czubki palców w  basenie.
- No dawaj Sara! - próbowała namówić ją przyjaciółka która wraz ze swoim chłopakiem siedziała w wodzie od paru minut.
- Wyjść po ciebie? - zapytał Erik również będący w basenie.
- Ooo co to, to nie bo będzie jeszcze gorzej.
- No to wskakuj.
-Ale ta woda jest taka zimna! - skrzywiła się gdy jeszcze raz zamoczyła stopę - Albo wiem! Farba mi się z włosów zmyje.
- Nie wymyślaj już. - zaśmiał się wychodząc z basenu.
- Mato, nie. Nie zbliżaj się do mnie. Jesteś cały mokry. - wystawiła ręce w geście obronnym i cofnęła się parę kroków.
Jednak piłkarz nic sobie z tego nie zrobił i mocno ją objął. Dziewczyna z miną gotującą się od złości próbowała się wydostać, ale trzymał ją zbyt mocno.
- Jesteś cały mokry! - zaakcentowała wścieła.
- Może należy mi się foch?
- Pff! Najwyżej kopniak w dupę.
- Oo nikt cię nie nauczył, że starszym się nie pyskuje? - przerzucił ją przez ramię i nie zwracając uwagi na obelgi pod jego adresem i uderzenia w plecy wskoczył do wody.
Kiedy w końcu się uspokoiła i przytuliła go obejmując jego miednicę nogami odgryzła się.
- Ale ja jestem starsza.
- Pf chyba od Emily - żeby dalej się nie kłóciła zamknął jej usta czułym pocałunkiem.

- Ooo jacy oni są teraz słodcy. - szepnęła siedząca na baranach u Matsa Cathy.
Para szybko się od siebie "odkleiła" i skosiła ją wzrokiem ponieważ Niemka powiedziała to głośniej niż miała w zamiarze i oprócz jej chłopaka słyszeli to wszyscy.
- Bardzo słodcy, niczym miód - powiedział Hummels który widząc ich spojrzenia nie mógł powstrzymać się od śmiechu. - Uciekajmy bo zabiją nas tymi oczyma. - Dodał wystawiając pięść w górę niczym superbohater. Następnie złapał nogi Cathy siedzącej na jego barkach i ruszył wzdłuż basenu.

- Dawaj gonimy ich. - Szybko zaproponowała blondynka.
Chłopak niespodziewanie wziął ją na ręce i "pobiegł" za swoim kolegą z drużyny.
- Dawaj Erik szybciej to dogonisz tego dryblasa Matsa - ostatnie dwa słowa powiedziała bardzo głośno i wyraźnie.
- Spadaj złotko - rzucił jej przez ramie dortmundzki środkowy obrońca
Polka tylko wystawiła mu język, a widząc śmiejącą się do niej przyjaciółkę zrobiła to samo.
- Czemu się zatrzymałeś? - zdziwiła się.
- Może przestańmy się nimi interesować i zajmijmy sobą?
- Co masz na myśli? - uniosła brew.
Piłkarz nie odpowiedział tylko namiętnie ją pocałował.
Błądził dłońmi po jej włosach, potem zszedł niżej i znów ku górze przejechał po jej plecach. Prawie zaczął rozpinać jej górę od stroju jednak opanował się przypominając sobie, że są wraz z przyjaciółmi.
Szybko się odwrócił żeby zobaczyć czy to widzieli, ale na szczęście oni też "zajmowali się sobą"
- Wychodzimy już? Woda robi się zimna - zaproponował.
Przytaknęła skinieniem głowy.
Musiała uwierzyć mu na słowo bo jej ciało było tak rozgrzane, że mogłaby stopić lód.


_______________________________________________

Jej :) Podoba mi się ten rozdział *>* 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz